Przemiana.
Każdego dnia zastanawiam się, co mogę zrobić ze swoim życiem, aby stać się lepszym człowiekiem. Lepszym dla innych, dającym powody do dumy swoim bliskim, ale również takim, który dobrze czuje się we własnej skórze.
Czuję, że musi nadejść przemiana.
Wiem, że powinienem zadbać o kilka spraw, dzięki którym zacznę bardziej doceniać samego siebie. Właśnie od tego muszę zacząć, jeżeli chcę w pełni siebie zaakceptować.
Przez lata błądziłem po zakamarkach własnego charakteru. Próbowałem dopasowywać się do sytuacji, oczekiwań i ludzi. Czasami udawałem, że pewne rzeczy mnie nie obchodzą. Innym razem odkładałem własne potrzeby na później. Najgorsze jest jednak to, że w pewnym momencie zwyczajnie się poddałem i przestałem być sobą.
Dzisiaj już to rozumiem i potrafię napisać o tym otwarcie.
Moim celem nie jest stworzenie zupełnie nowego człowieka. Chcę odzyskać tego, którym byłem wcześniej — zanim pojawiło się zmęczenie, zwątpienie i przekonanie, że niektórych rzeczy nie warto już próbować. Chcę ponownie poczuć, że mam wpływ na własne życie.
Zaczynam od zdrowia
Pierwszym krokiem musi być zdrowie i powrót do właściwej formy. To obecnie najważniejsze z moich postanowień.
Nie chodzi wyłącznie o wygląd ani o liczbę kilogramów. Chodzi o energię, lepsze samopoczucie i świadomość, że robię dla siebie coś dobrego. Chcę mieć więcej siły dla rodziny, więcej cierpliwości w codziennych sytuacjach i więcej odwagi do realizowania własnych pomysłów.
Wiem, że nie wydarzy się to w ciągu kilku dni. Nie potrzebuję kolejnego krótkiego zrywu, po którym wszystko wróci do dawnego stanu. Potrzebuję regularności — nawet jeżeli na początku będą to niewielkie kroki.
Lepszy posiłek. Krótki spacer. Więcej ruchu. Odpowiednia ilość snu. Badania, których nie powinienem dłużej odkładać. Każda z tych rzeczy może wydawać się mała, ale właśnie z takich drobnych decyzji powstaje prawdziwa zmiana.
Nie tylko ciało
Przemiana nie może jednak ograniczać się wyłącznie do zdrowia fizycznego. Chcę również uporządkować to, co dzieje się w mojej głowie.
Nauczyć się odpoczywać bez wyrzutów sumienia. Nie rozpamiętywać każdej porażki. Nie porównywać swojego życia z życiem innych ludzi. Doceniać to, co już mam, zamiast ciągle myśleć o tym, czego jeszcze mi brakuje.
Chcę też ponownie nauczyć się cieszyć z małych rzeczy. Z czasu spędzonego z rodziną. Ze spokojnego poranka. Z dobrej rozmowy. Z pomysłu, który udało się zrealizować. Z dnia, który może nie był wyjątkowy, ale był po prostu dobry.
Przez długi czas wydawało mi się, że aby poczuć satysfakcję, muszę osiągnąć coś naprawdę dużego. Dzisiaj coraz lepiej rozumiem, że życie w większości składa się ze zwyczajnych dni. Jeżeli nie nauczę się ich doceniać, żaden wielki sukces nie da mi trwałego poczucia szczęścia.
Zmiana bez wielkich deklaracji
Słowo „przemiana” nadal nie wydaje mi się idealnym określeniem. Brzmi trochę tak, jakby pewnego dnia miało wydarzyć się coś przełomowego, po czym wszystko natychmiast stanie się inne. Łatwiej jest mi powiedzieć: zmieniam się.
Nie „zmienię się kiedyś”. Nie „zacznę od poniedziałku”. Zmieniam się teraz — poprzez decyzje, które podejmuję każdego dnia. Prawdopodobnie po drodze pojawią się słabsze momenty. Będą dni, w których zabraknie mi motywacji albo wrócę do dawnych przyzwyczajeń. Nie chcę jednak by obróciło się to w porażkę. Porażką nie będzie gorszy dzień, porażką byłaby rezygnacja.
Chcę znowu być sobą
Nie piszę tego tekstu jako człowiek, posiadł już wszystkie odpowiedzi. Piszę jako ktoś, kto zauważył, że nie chce dłużej stać w miejscu. Chcę być zdrowszy. Spokojniejszy. Bardziej obecny dla swoich bliskich. Chcę ponownie wierzyć we własne możliwości i realizować pomysły, które zdecydowanie zbyt długo odkładałem. Przede wszystkim chcę jednak odzyskać samego siebie.
Nie wiem jeszcze, jak długo potrwa ta droga. Wiem natomiast, że właśnie zrobiłem pierwszy krok — nazwałem to, co chcę zmienić, i powiedziałem o tym głośno. Zmieniam się. Powoli, świadomie i dla siebie. Inni z pewnością zauważą różnicę.
Nie zostawiam miejsca na rezygnację.
B.